Jakiś czas temu czytałem ciekawy artykuł na temat feromonów. Było w nim mnóstwo przykładów na temat tego, jak to tysiące ludzi daje się nabrać w butelkę kupując za kupę kasy coś co w ogóle nie działa. Były oczywiście przykłady badań i dowody iż to w ogóle nie działa. Zapomniałem zupełnie o feromonach, bo i dlaczego miałbym sobie nimi głowę zawracać, gdy kilka tygodni temu spotkalem kumpla, który pokazał mi zdjęcia z imprezy z taką laską, że bez zarobku powyżej 30k pln miesięcznie to bałbym się w ogóle do niej podchodzić. Powiedział, że cały sekret tkwi w feromonach, i że za około stówki kupił flakonik szczęścia. Wróciłem więc sfrustowany i na maxa wkurwiony do domu (jestem Polakiem – czyt. zazdroszczę jak inni mają lepiej) i zacząłem znowu szukać po necie o feromonach. I wiecie co? Okazuje się, że zależy co chcesz znaleść to to znajdujesz. Teraz miałem przykład że działa więc nagle w necie wszystkie artykuły zachwalały feromony pokazując jeszcze więcej badań że działają. Cóż więc robić? Kupiłem flaszkę jakiegoś magicznego płynu (sprawdzając co i jak wcześniej na forum feromony) i teraz czekam do sylwestra. Tam mam zamiar sprawdzić działanie specyfiku i uderzyć do jakieś dziewczyny która normalnie by ze mnie nie chciała gadać bo jeżdzę starym golfem a nie nową bumą. Dam znać czy zadziałało po sylwku…….

tak, tak, ten milfik będzie mój
Najnowsze komentarze